Nieudane odpolitycznienie PGE Polska Grupa Energetyczna S.A.
Mimo zapowiedzi premiera Tuska, że pod jego rządami zakończy się polityczny proceder zawłaszczania spółek z udziałem skarbu państwa na przykładzie PGE widać, że tych obietnic nie udało się zrealizować – pisze „Puls Biznesu”.
Według relacji dziennika, w radach nadzorczych oraz zarządach spółek z grupy PGE zasiada około 40 działaczy Platformy Obywatelskiej. Jednocześnie „PB” podkreśla, że dobór pracowników według partyjnego klucza dotyczy również niższych stanowisk w firmach tworzących PGE.
Gazeta zwraca również uwagę, że często dochodziło do sytuacji, kiedy to rady nadzorcze spółek z grupy PGE były powiększane po to, aby znalazło się w nich miejsce dla działaczy PO. Jednocześnie, jak zauważa dziennik nierzadko zdarza się, że członek RN z PO nadzoruje członka zarządu z tej partii.
"Puls Biznesu" zwraca również uwagę, że w niektórych przypadkach zasady konkursów, w których wybierano władze spółek z grupy PGE były zmieniane tak, aby mógł jej wygrać kandydat z klucza partyjnego.
„PB” szacuje, że do kieszeni polityków PO, którzy trafili do rad nadzorczych i zarządów PGE za rządów tej partii, trafiło od kilkunastu do kilkudziesięciu milionów złotych. Gazeta podkreśla jednocześnie, że szacunki te nie obejmują niższych stanowisk w spółkach PGE obsadzanych działaczami PO oraz ich rodzinami.
„Pulsu Biznesu” wysłał pytania w związku taką sytuacją do prezesa PGE Tomasza Zadrogi, który w przesłanej do redakcji dziennika odpowiedzi zarzuca redaktorowi, że konstrukcja jego pytań zawiera tendencyjną i nieuzasadnioną tezę. Jednocześnie szef PGE podkreśla, że zasady i procedury naboru pracowników i władz spółek z grupy PGE są zgodne z obowiązującym prawem i zasadami ustalonymi resort skarbu. Prezes Zadroga zwraca również uwagę, że zgodnie z obowiązującym w Polsce prawem pracodawca nie ma prawa pytać o poglądy polityczne czy przynależność partyjną osób aplikujących o pracę w danej firmie.
źródło: Puls Biznesu - Cire




