Ta witryna korzysta z plików cookie. Możesz wyłączyć ten mechanizm w ustawieniach przeglądarki. Więcej informacji na ten temat znajdziesz w naszej Polityce prywatności » Ok, zamykam
Komunikaty
Ogłoszenia

Czy będzie największy od 30 lat strajk na Śląsku?

Drukuj

  Trwają przygotowania do gigantycznego strajku na Śląsku. Jest on coraz bardziej realny, ponieważ wciąż nie odbyły się rozmowy na linii rząd – związkowcy. Jeśli faktycznie do protestu dojdzie to jego koszty – w zależności od tego, ile firm się do niego przyłączy oraz jak długo potrwa – liczone będą w dziesiątkach milionów złotych.

 

 

Dominik Kolorz, szef śląsko-dąbrowskiej „Solidarności", przyznaje, że do największego od 1981 r. protestu większości branż może dojść już w pierwszej dekadzie lutego, ale dokładnej daty nie chce podać.
Z datą trzeba się dokładnie zastanowić, by nic nie przysłoniło naszej akcji ani też by nie była ona podczepiona pod jakieś wydarzenie polityczne - wyjaśnia Wacław Czerkawski, wiceprzewodniczący Związku Zawodowego Górników w Polsce.
Dodaje, że górnicy, którzy dołączą do referendum 10 stycznia, niewątpliwie opowiedzą się za strajkiem. – Mamy też swoje powody, bo wicepremier i minister gospodarki Janusz Piechociński opowiada się za siedmiodniowym tygodniem pracy kopalń, a poza tym cały czas niewyjaśniona jest sprawa górniczych emerytur – przypomina Czerkawski.

Założony w październiku Międzyzakładowy Komitet Protestacyjno-Strajkowy (MKPS) skupia śląskie oddziały największych central związkowych w kraju. Komitet domaga się stworzenia ulg dla przedsiębiorstw utrzymujących zatrudnienie w kryzysie (zwolnienia zapowiedziały 534 polskie firmy), wsparcia tych, które odczują skutki pakietu klimatycznego, ograniczenia umów śmieciowych, likwidacji Narodowego Funduszu Zdrowia i utrzymania przywilejów emerytalnych dla zatrudnionych w szczególnych warunkach.
– Jeżeli do rozmów nie dojdzie, będziemy zmuszeni walczyć na ulicy. Jeżeli rządzący chcą tej ulicy, będą ją mieć, ale jesteśmy przygotowani na merytoryczne rozmowy, chcemy rozmawiać, chcemy ratować nasze miejsca pracy – mówi Kolorz.

Za strajkiem przy frekwencji 60–70 proc. w poszczególnych zakładach w trwających od listopada referendach opowiadało się zwykle ok. 90 proc. głosujących. Uczestnictwo w strajku potwierdzili m.in. hutnicy, koksownicy, kolejarze czy pracownicy zbrojeniówki. Teraz dołączą do nich m.in. górnicy i energetycy.
Nie można wykluczyć, że protest będzie też dotyczyć katowickiej grupy energetycznej Tauron (oprócz elektrowni należą do niej kopalnie Południowego Koncernu Węglowego). Liderzy energetycznej „S" nie chcą zdradzać planów.

Energetycy z całej Polski sygnalizują, że 2013 r. będzie dla branży gorący. Powołanie spółki Inwestycje Polskie, budzi obawy przedstawicieli związków zawodowych. Trwają starania, by na drugą połowę stycznia zwołać komitet trójstronny ds. branży energetycznej, w ramach którego rząd, pracodawcy i związki rozmawiać będą o zmianach.

źródło: PAP, Rzeczposplita