Ta witryna korzysta z plików cookie. Możesz wyłączyć ten mechanizm w ustawieniach przeglądarki. Więcej informacji na ten temat znajdziesz w naszej Polityce prywatności » Ok, zamykam

O nasz węgiel trzeba walczyć

25.04.2009, 15:24
Górnictwo węgla brunatnego i oparta na nim energetyka stoją przed dwoma dylematami;
jak spełnić warunki pakietu klimatycznego oraz jak uzyskać akceptację społeczną na rozszerzenie wydobycia i produkcję energii z tego paliwa. Ale to nie koniec problemów. Trzecim jest niedostateczna determinacja rządu i odkładanie decyzji o nowych odkrywkach na trzecią dekadę tego stulecia – stwierdzili posłowie sejmowej komisji Gospodarczej. Oceniali oni informację Ministerstwa Gospodarki o stanie i perspektywach rozwoju górnictwa węgla brunatnego.

Są one częścią przygotowywanej Polityki energetycznej Polski do 2030, a 10 kwietnia zakończono zbieranie uwag do niej. – powiedział wiceminister Marcin Korolec. Z jego wypowiedzi wynikało, że rola i miejsce węgla brunatnego w dużym stopniu zależą od tego, czy technologia wychwytywania i magazynowania dwutlenku węgla (CCS) sprawdzi się na poziomie komercyjnym. A o tym będzie wiadomo dopiero pod koniec przyszłej dekady. Wiceminister zapewnił jednak, że węgiel brunatny „jest ważnym paliwem dla elektroenergetyki, stabilizującym bezpieczeństwo dostaw paliw i energii”. Dlatego jeden z załączników „Polityki energetycznej...”, omawiających działania wykonawcze, przewiduje kilka rozwiązań mających podtrzymać ciągłość wydobycia węgla brunatnego. Chodzi m.in. o nowelizację ustaw: Prawo geologiczne i górnicze, Prawo ochrony środowiska oraz O gospodarce nieruchomościami.
Ich wspólnym celem jest zniesienie barier prawnych w udostępnianiu nowych złóż węgla kamiennego i brunatnego oraz uproszczenie procedury uzyskania koncesji na wydobycie, pozostające w kompetencji wójtów, burmistrzów i prezydentów miast – podkreślił Marcin Korolec.
Z opinii zaproszonych na posiedzenie przedstawicieli czterech kopalni węgla brunatnego wynikało, że tzw. opór społeczny przed nowymi odkrywkami ogranicza się do wąskiego grona osób i to głównie spoza mieszkańców gmin, gdzie zalegają jego pokłady.
Spośród 400 stron, uczestniczących w procesie rozszerzenia wydobycia ze złóż pod Tomisławiem, tylko 9 protestuje. – powiedział Sławomir Mazurek prezes zarządu, dyrektor generalny KWB Konin w Kleczewie. – Wykupiliśmy już czwartą cześć gruntów, nikt ze sprzedających się nie wycofał, skoro przedstawiamy interesujące warunki.
Według niego, w ostatnim happeningu organizowanym pod hasłem „Brońmy zagrożone Jezioro Gopło”, uczestniczyło 200 osób dorosłych i ponad 4 tys. dzieci i młodzieży, które zostały dowiezione autokarami z dalekich niekiedy miejscowości. Nowe odkrywki, także np. w rejonie Gubina i Legnicy, popierają i marszałkowie województw, i starostowie, upatrując w tym szansy aktywizacji gospodarczej gmin i ich rozwoju. Nie bez podstaw, skoro np. gmina Kleczów zaliczana jest do najbogatszych w kraju.
Apelujemy do rządu o jasną wykładnię perspektyw dla kopalni węgla brunatnego, co umożliwi szybkie podjęcie niezbędnych działań. – stwierdził Stanisław Żuk, przewodniczący Związku Pracodawców Węgla Brunatnego, prezes zarządu i dyrektor generalny PGE KWB Turów – Szkoda byłoby zmarnować potencjał, doświadczenie wydobycia tego paliwa, a także przekreślić oczekiwania tysięcy pracowników, na rzecz np. zwiększania importu gazu do celów energetycznych, skoro mamy takie bogactwo naturalne.
Podkreślił też, że inne kraje europejskie zasobne w węgiel brunatny rozwijają jego wydobycie i budują nowe bloki energetyczne oparte o to paliwo. Tak postępują np. Niemcy, sięgając po złoża leżące na zachód od Nysy Łużyckiej. „Prawdopodobnie większość kalkulacji inwestorów zakłada, że poprawiać się będzie nadal efektywność spalania węgla brunatnego, czyli będzie go mniej potrzeba i niższy będzie poziom emisji CO2.” - powiedział Stanisław Żuk.

Po węgiel ciężko sięgać

Zasoby węgla brunatnego w istniejących zagłębiach wystarczą, przy założeniu rocznego jego zużycia 60 mln ton, do około 2025 roku. Bez uruchomienia dodatkowych złóż, podaż energii elektrycznej z węgla brunatnego może spaść o połowę.

Takie są konkluzje, zawarte w ocenie stanu i perspektywach górnictwa węgla brunatnego w Polsce, jakie są częścią Polityki energetycznej Polski do 2030. Prace nad nim weszły w ostatnią fazę, jak powiedział wiceminister Marcin Korolec podczas posiedzenia sejmowej komisji gospodarczej.
Obecnie z węgla brunatnego pochodzi ponad 12 proc. energii pierwotnej oraz 34,5 proc. produkowanej energii elektrycznej. Wydobycie tego paliwa i produkcja z niego energii elektrycznej skoncentrowana jest w czterech zagłębiach: adamowskim, bełchatowskim, konińskim i turoszowskim. Ich zasoby wyczerpią się około 2050 roku, a najwcześniej w Adamowie (ok. 2023 r.) i Bełchatowie (ok. 2038 r.). Łącznie geologiczne zasoby bilansowe w tych złożach wynoszą 1789,3 mln ton (13 proc. ogółu geologicznych zasobów bilansowych).

Jeżeli więc węgiel brunatny ma także w przyszłych dekadach odgrywać dużą rolę jako paliwo energetyczne, przy założeniu, że będzie rosło zapotrzebowanie na prąd, potrzebna jest budowa nowych zdolności wydobywczych. Według danych Państwowego Instytutu Geologicznego, korzystnymi pod względem ekonomicznym złożami są: Gubin, Rogóźno, Gubin-Brody i Złoczew. Za najbardziej perspektywiczne uważane są natomiast złoża w rejonie Legnicy – szacunki wskazują na zasobność 40 mld ton, z czego 15 mld spełnia kryteria eksploatacji metodą odkrywkową. O walorach tego złoża decydują m.in. duża zasobność i przemysłowy charakter regionu, ale minusem jest protest lokalnej społeczności, która nie chce przesiedlenia – wynika z dokumentu rządowego.
Projekt zagospodarowania złoża Legnica opracował Instytut Górnictwa Odkrywkowego Poltegor z Wrocławia. Przy rozpoczęciu w ciągu najbliższych pięciu lat budowy tam kopalni (koszt: 7,5 mld zł), pierwszy węgiel z najbardziej dostępnych odkrywek można by wydobywać około 2020 r. Docelowo wydobycie wystarczyłoby na potrzeby elektrowni o mocy 3,5-4,5 GW. Planowany kompleks górniczo-energetyczny spełniałby najsurowsze wymagania ochrony środowiska i stałby się miejscem pracy górników z zamykanych KWB Turów i KGHM oraz energetyków z Elektrowni Turów.

„Żywotność” niektórych obecnych kopalni węgla brunatnego można wydłużyć, sięgając po leżące w pobliżu złoża. Dla KWB Konin jest nim złoże Tomisławice, dla KWB Adamów – złoże Rogóźno. W pierwszym przypadku koncesję wydano w lutym 2008 r., ale wstępne działania kopalni spotkały się w protestami w obronie leżącego w pobliżu Jeziora Gopło. W przypadku Rogóźna, po silnych protestach społeczności gminy Zgierz, kopalnia Adamów wycofała w sierpniu ub.r. wniosek o wydanie koncesji. Będzie jednak o niego zabiegać, jednak w oparciu o partnerstwo publiczno-prywatne. „Istotnym elementem sporu na linii inwestor-lokalna społeczność jest fakt spadku wartości gruntów i nieruchomości w okolicach złoża oraz istnienie zasobów geotermalnych pod pokładem złoża węgla brunatnego, które mogą być wykorzystane do celów energetycznych bądź rekreacyjno-uzdrowiskowych” - stwierdzono w cytowanym dokumencie.

źródło.wnp.pl