Ta witryna korzysta z plików cookie. Możesz wyłączyć ten mechanizm w ustawieniach przeglądarki. Więcej informacji na ten temat znajdziesz w naszej Polityce prywatności » Ok, zamykam
Komunikaty
Ogłoszenia

Miks energetyczny Polski - węgiel brunatny "chłopcem do bicia" ?

Drukuj

 Wybudujmy jeden blok, na przykład 1000 MW, oceńmy biznes i dopiero podejmijmy decyzje, czy rozwijać energetykę jądrową, czy nie. Jestem przeciwny temu, żeby węgiel brunatny traktować jak „chłopca do bicia”, a mam wrażenie, że teraz tak jest - mówi prof. dr hab. inż. Zbigniew Kasztelewicz, kierownik Katedry Górnictwa Odkrywkowego, Akademia Górniczo-Hutnicza im. Stanisława Staszica w Krakowie.

 

 

 

  • Bez uruchomienia nowych kopalni węgla brunatnego po 2030 roku nastąpiłby gwałtowny spadek produkcji prądu z tego paliwa; w ub.r. elektrownie na węgiel brunatny dały ok. 31 proc. produkcji krajowej prądu
  • W dyskusjach na temat przyszłego miksu energetycznego Polski mówi się o tym, że energetyka jądrowa mogłaby zastąpić właśnie węgiel brunatny
  • Zdaniem prof. Z. Kasztelewicza uruchomienie wydobycia węgla brunatnego z nowych odkrywek byłoby ważną wartością dodaną dla zapewnienia bezpieczeństwa energetycznego Polski w oparciu o krajowe paliwa

Bez budowy nowych kopalni węgla brunatnego po 2030 roku nastąpiłby gwałtowny spadek wydobycia tego surowca, a że nadal mówi się o budowie elektrowni jądrowych w Polsce, to czasami stawiana jest teza, że trzeba będzie wybrać: albo budowę nowych kopalni i elektrowni na węgiel brunatny, albo właśnie budowę elektrowni atomowych. Czy faktycznie stoimy przed wyborem węgiel brunatny, czy atom? Jeśli tak, to co Pana zdaniem powinniśmy wybrać? 

- Ja sobie nie mogę wyobrazić, że zlikwidujemy branżę węgla brunatnego opartą na krajowych zasobach energetycznych, która od 1989 roku nie wyciągnęła ręki nawet po jedną złotówkę z budżetu i produkuje najtańszą energię elektryczną, a będziemy rozwijać „inną” energetykę. 

„Inna” energetyka, na przykład atomowa czy gazowa, to tworzenie miejsc pracy poza Polską i likwidacja miejsc pracy w Polsce, bo na potrzeby „innej energetyki” prawie wszystko musielibyśmy kupować poza krajem. 

Tymczasem obecnie w branży węgla brunatnego pracuje około 25 tys. osób, a że jedno takie miejsce pracy generuje 3-4 miejsca w tzw. zapleczu to oznacza, że sektor daje zatrudnienie około 100 tys. osób. 

Nie jestem przeciwny rozpoczęciu doświadczeń z energetyką atomową w Polsce. Wybudujmy jeden blok, na przykład 1000 MW, oceńmy biznes i dopiero podejmijmy decyzje, czy rozwijać energetykę jądrową , czy nie. 

Jestem natomiast przeciwny temu, żeby węgiel brunatny traktować jak „chłopca do bicia”, a mam wrażenie, że teraz tak jest. To jest dla mnie tym bardziej niezrozumiałe, że przyszłość górnictwa węgla kamiennego, który miałby stanowić podstawę polskiej energetyki, nie jest wcale oczywista. 

Ryzyko polega na tym, że rozwój energetyki na węgiel kamienny może doprowadzić do uzależnienia od importu tego węgla, czy na czym innym?

- Niektórzy mówią, że węgiel kamienny jest „surowcem politycznym” i górnictwo węgla kamiennego musi istnieć i być rozwijane. Tymczasem sytuacja górnictwa węgla kamiennego jest skomplikowana. 

Po obecnej reformie branży węgla kamiennego, po przekazaniu szeregu kopalń do Spółki Restrukturyzacji Kopalń te kopalnie niedługo ulegną likwidacji, następne kopalnie za 10-20 lat zaprzestaną pracy z powodu wyczerpania zasobów i pozostanie około 50 proc. obecnego potencjału wydobywczego tej branży. 

Prawdopodobieństwo, że uda się wybudować nowe kopalnie węgla kamiennego na Śląsku jest moim zdaniem prawie zerowe. Może powstaną jedna czy dwie kopalnie węgla kamiennego na Lubelszczyźnie i może jakaś koło Wałbrzycha. W rezultacie może zabraknąć krajowego węgla kamiennego nawet dla energetyki. 

Uwarunkowania społeczno-ekologiczne budowy nowych kopalń węgla kamiennego są według mnie nie mniej trudne niż węgla brunatnego, a mówi się zwykle tylko o trudnościach z uruchamianiem nowych kopalni węgla brunatnego. 

Moim zdaniem uruchomienie wydobycia węgla brunatnego z nowych odkrywek byłoby ważną wartością dodaną dla zapewnienia bezpieczeństwa energetycznego Polski, w oparciu o własne paliwa nawet na II połowę XXI wieku. 

Zwłaszcza, że w technologii naziemnego zgazowania węgla, a brunatny lepiej się do tego nadaje niż kamienny, możemy produkować oprócz paliw gazowych i płynnych także wodór, który jest określany paliwem XXI wieku. 

źródło: wnp.pl                  zdjęcie: PTWP (Paweł Pawłowski)